zarejestruj się PL EN PT


login: hasło:

SYLWETKI
Eugène Atget (1856-1927)

Jak majtek i podrzędny aktor został klasykiem pejzażu miejskiego.

Mathew Brady (1823?–1896)

Dlaczego na wojnie nie można zbić fortuny

Julia Cameron (1815 - 1879)

Jak być prawdziwą lady i nie dbać ostre zdjęcia

Louis Daguerre (1787 –1851)

Jak trafić na Wieżę Eiffla, a potem w kosmos

David Hill (1802 - 1870)

Co dwie głowy, to nie jedna

Joseph Niépce (1765 –1833)

O wielkim wynalazcy i wielkiej ironii historii

Eadweard Muybridge (1830 – 1904)

O flegmatycznej zbrodni w afekcie i innych wynalazkach

Oscar Rejlander (1813 - 1875)

Jak do pomiaru światła można użyć kota

Henry Robinson (1830 - 1901)

Co jest ważniejsze: żona czy fotografia?

William Talbot (1800-1877)

Co fotografia ma wspólnego z pułapką na myszy

Z cyklu: Prekursorzy i pierwsi klasycy

 

Joseph-Nicéphore Niépce

(ur. 1765, Chalon-sur-Saône, Francja – zm. 1833, Saint-Loup-de-Varennes, Francja)


O wielkim wynalazcy i wielkiej ironii historii

Ta historia to dowód na to, że sukces zależy najczęściej od tego, czy jest się właściwym człowiekiem we właściwym miejscu i we właściwym czasie. A Joseph-Nicéphore Niépce pod wieloma względami wyprzedził swoją epokę – i na pewno za wcześnie zmarł, by cieszyć się owocami wieloletnich starań nad doskonaleniem swych pionierskich odkryć. Cała sława spłynęła na kogoś innego, młodszego i bardziej przedsiębiorczego, kto zapisał się w historii jako wynalazca fotografii i zbił majątek na eksploatacji nie do końca swoich pomysłów. Niépce pozostaje znany i ceniony w wąskim gronie erudytów – i czas najwyższy oddać mu sprawiedliwość również na forum publicum.

 

Miedzioryt "Joseph-Nicéphore Niépce" / TopFoto / FORUM


jak przyszły ksiądz został wynalazcą
Francuski pionier fotografii, autor pierwszego zdjęcia w historii, urodził się w Burgundii za panowania króla Ludwika XV w rodzinie zamożnej i cieszącej się koneksjami na dworze królewskim. Choć trudno w to uwierzyć, początkowo kształcił się na księdza – ale szybko zmienił zdanie. W 1792 roku znajdujemy go w armii, w szeregach zwolenników Rewolucji Francuskiej. Kolejny etap jego życia to Nicea, małżeństwo z Agnés Roméro, narodziny syna Isidore’a. W wieku 36 lat wraz z rodziną powraca do Burgundii, gdzie wciąż mieszkają jego bliscy. Czasy są trudne, sytuacja finansowa zamożnego niegdyś rodu ulega stopniowemu i nieodwracalnemu pogorszeniu, trzeba zakasać rękawy i wziąć się za zarabianie pieniędzy. Nicéphore postanawia skoncentrować się na swojej wielkiej, życiowej pasji, nota bene całkowicie zgodnej z duchem nowej epoki: wynalazkach. Jego poszukiwania biegły po torach na tyle różnorodnych, że doprowadziły do wynalezienia silnika do łodzi, metody otrzymywania indygo, urządzenia do reprodukcji litografii – i odkrycia fotografii.

od pireoloforu do heliografii
Rozgłos przyniósł Niépce’owi wynalazek nazwany po francusku “pyréolophore” (od greckiego: pyr – ogień, płomień; eolo – wiatr; phoros – nosić). To rodzaj silnika łodzi, którego model do dziś można podziwiać w muzeum mieszczącym się w domu rodzinnym wynalazcy. W 1806 roku francuska Akademia Nauk przychylnie odniosła się do tego projektu: trzeba go było tylko udoskonalić, opatentować i dotrzeć do potencjalnych nabywców – a to z kolei wymagało dalszych nakładów finansowych (i kolejnych pożyczek). Pierwszym bliskim i zaufanym wspólnikiem Nicéphore’a był starszy brat Claude, który w 1816 roku wyjechał do Anglii w nadziei, że tam uda mu się sprzedać patent na pireolofor. Ciągnąca się przez kolejnych 11 lat korespondencja między braćmi wiernie rejestruje nie tylko postępy badań nad udoskonaleniem silnika, ale i odkrycia towarzyszące wynalezieniu fotografii.
Konkretnie rzecz ujmując, Nicéphore pragnął utrwalić obrazy widziane w ciemni optycznej (camera obscura). Już w 1816 roku udało mu się otrzymać obraz negatywowy na papierze uczulonym chlorkiem srebra, ciemniejącym pod wpływem światła, nie potrafił go jednak utrwalić. W latach 1822–1823 zajął się reprodukcją obrazów. Do szklanych lub cynowych płyt posmarowanych asfaltem syryjskim przykładał sztychy i wystawiał je na działanie promieni słonecznych. Pod wpływem światła asfalt garbował się, a w miejscach nie naświetlonych –rozpuszczał. Z tych pozbawionych półtonów płyt tworzył matryce drukarskie. Wkładał matryce pokryte asfaltem do ciemni optycznej camera obscura, jednak ich naświetlanie w pełnym słońcu zajmowało około pięciu dni. Wynalazca nazwał ten proces „heliografią” (od greckiego helios – słońce).


"Widok z okna pracowni" - najprawdopodobniej pierwsza w historii utrwalona fotografia, wykonana przez J.N. Niépce w 1827 roku za pomocą camera obscura, w jego letniej rezydencji Maiison du Gras, we wsi Saint-Loup-de-Varennes. Wynalazcy udało się uzyskać bezpośredni obraz pozytywowy lustrzany 16,5 x 19,7 cm. Błyszczący bitumin oddawał światło, a cyna wyczyszczona olejkiem lawendowym - cienie. Czas ekspozycji, według  zdania ekspertów, musiał wynosić około osiem godzin.  / TopFoto / FORUM


właściwy człowiek na właściwym miejscu
Niépce doskonale zdawał sobie sprawę zarówno z potencjału procesu heliograficznego, jak i z tego, że wymaga on udoskonalenia, a to z kolei - otwarcia się na nowe kontakty. Za pośrednictwem inżyniera optyka Vincenta Chevaliera z Paryża nawiązał kontakt z młodym, przebojowym malarzem-wynalazcą, Louisem Daguerre’m. którego „diorama” święci triumfy w całej Francji (i nie tylko). Początkowo korespondencja nie była ani ożywiona, ani zbyt obiecująca: Niépce był nieufny, Daguerre – niecierpliwy. Pierwszy wysyłał drugiemu rzadkie próbki swoich odkryć, na co tamten rewanżował się głównie obietnicami.
Tymczasem pireolofor wciąż nie znajduje nabywców, kontakty z angielskimi i francuskimi naukowcami nie przynoszą spodziewanego efektu, a ciężko chory Claude Niépce umiera w Anglii. W tym samym roku Niépce wykonuje pierwsze zdjęcie przedstawiające widok gołębnika z jego okna: ekspozycja zajęła mu osiem godzin. Daguerre jest zafascynowany.
W 1829 obaj panowie podpisują umowę o współpracy: jej celem jest udoskonalenie i komercjalizacja owoców nowego odkrycia. Kontakt się zacieśnia: dla ochrony wynalazku, w korespondencji obaj stosują specjalny szyfr, który ma aż 101 odnośników (dla przykładu: 13 to ciemnia, 56 – słońce, 5  - asfalt syryjski, etc.). Lektura korespondencji pozwala jednak zauważyć, że głównym zmartwieniem Daguerre’a jest nadal jego własny wynalazek (czyli „diorama”) – i to Niépce prowadzi badania (które Daguerre nazywa „naszymi badaniami”).



Widok ogólny warsztatu J. N. Niépce. Ekspozycja zawiera repliki sprzętów mistrza, m.in. aparatu, z którego francuski uczony i wynalazca fotografii wykonał słynne zdjęcie "Widok z okna pracowni". / 2003 REUTERS / John Schults / TopFoto / FORUM


ironia historii, czyli rzecz o dagerotypii
W roku 1833 Daguerre sporządza raport swoich badań i  odkryć, z którego wynika, że obaj z Niépce’m – używając tych samych produktów – otrzymują inne efekty. Mimo, iż Daguerre nigdy nie był w stanie zademonstrować wspólnikowi swoich doświadczeń, to badania bezsprzecznie posuwają się do  przodu. I nagle, w lipcu 1833 roku, Nicéphore Niépce niespodziewanie umiera. Schedę przejmuje Daguerre, który sześć lat później na tyle udoskonala proces, że może już pochwalić się wynikami przed uczonym gremium. W roku 1839, podczas prezentacji wynalazku „dagerotypii”, Daguerre zostaje nazwany jego autorem (stąd zresztą nazwa). Francja, która kupiła prawa do tego procesu w zamian za dożywotnie renty dla Daguerre’a i syna Niépce’a, bezinteresownie przekazuje go światu. Wkrótce Daguerre wydał publikację „Dagerotyp i diorama, czyli dokładny i autentyczny opis mojej metody oraz aparatów do utrwalania obrazów z camera obscura i stosowanego przeze mnie w dioramie sposobu malowania i oświetlania”, całkowicie bagatelizując wkład wspólnika. Oburzony Isidore Niépce wydał własną historię wynalazku, którego prawdziwym autorem nazwał swojego ojca – o czym jednak dziś pamięta tylko wąskie grono miłośników fotografii.


Marta Eloy Cichocka